Sobota, 11.02.2012

Aktualizacja07:36:59 PM GMT

Nagłówki
RSS
JESTEŚ TUTAJ Rozwój Duchowy Potrzeba duchowej wiedzy

Potrzeba duchowej wiedzy

Email Drukuj PDF

meditation_image_550_w.jpg

Słowo „duch” rozumie się nierzadko pejoratywnie jako synonim „niematerialnego”. W tradycjach filozoficznych różnie jednakże pojmowano ducha, szczególnie ducha ludzkiego. Dla przykładu św. Bonawentura głosił, iż dusza ludzka (co można podciągnąć pod ducha) posiada aspekt materialny.

Nie oznacza to, że jest ona zbudowana z jakiejś duchowej materii; ona jest swoją materią; jako byt materialny jest rozciągła, ma wielkość, zajmuje miejsce w przestrzeni.

Poprzez metodę sapta-chakra-dhjana tradycji kundalini-jogi można ją zobaczyć w czakrze serca.

Istnieją dwa pojęcia materii: filozoficzne i fizyczne. Duch z całą pewnością nie jest materialny w drugim, najbardziej pospolitym sensie. Nie składa się z niczego oprócz siebie samego. Jest przez to osobą, boską jaźnią, boską istotą. Przypomina małą „gwiazdę” zamieszkującą centrum klatki piersiowej; dokładnie tam, gdzie wskazujemy palcem mówiąc „ja”.

W miejscu tym, niczym brud na szybie, ulokowane jest także nasze „fałszywe ja”, czyli „ego”.

Wszystkie praktyki duchowe wiążą się z uwalnianiem od ego, usuwaniem tego brudu byśmy czuli się sobą, realizowali siebie, działali zgodnie ze swoją naturą, bez przeszkody w ego, bez jego filtra, który rzutuje się na absolutnie wszystkie nasze aktywności i czyni, że czujemy się niespełnieni, nieszczęśliwi.

Po co nam duchowa wiedza w dobie nauki? Zapewne nauka na szerszą skalę pozna w przyszłości czakry, może nawet duszę (musi tylko zmienić swój paradygmat metodologiczny). Zawsze jednakże pozostanie miejsce na duchowość i duchową naukę. Uwalnianie się od ego nie jest procesem mechanicznym. Duchowy nauczyciel mówi bezpośrednio z serca do serca, rozmawia jako osoba z drugą osobą.

Uwolnienie się od ego wymaga autorefleksji, zwrócenia się ku swojej naturze i rozpoznania tego, kim nie jesteśmy, by móc doświadczyć tego, kim jesteśmy.

Nauki akademickie nie posługują się aspektem osoby, duszy, jak robi nauka duchowa. Ideałem ich uprawiania jest podejście bezosobowe (o czym świadczą nieustanne przypisy i badania).

Pojęcie „osoby” również nie jest jedno w tradycjach filozoficznych. To, co najczęściej rozumiemy pod pojęciem osoby jest właśnie naszym ego; zjawiskowym „ja”, pojawiającym się nie wiadomo skąd, przejawiającym się w myślach, uczuciach i ciele. Ta osoba to głos w naszej głowie, który wszystko komentuje lub wizja siebie samego utworzona na gruncie doświadczeń świata zewnętrznego. To nie podmiot, ale konglomerat różnych doświadczeń, który stanowi przyczynę naszego cierpienia.

Im bardziej rozwinięte jest ego, tym bardziej nam przeszkadza. Wielu z nas poświęca na rozwój ego całe swoje życie. Sens życia jest dla nich ciągłym gromadzeniem tego brudu w swojej czakrze serca, na swojej duszy. Wychowują ego, karmią je, pieszczą, polerują, uwielbiają.

Obrażają się, kiedy ktoś urazi ich ego, gdy powie im: jesteś cienkim filozofem, złą matką, idiotą, brzydalem itd. Czują ból w klatce piersiowej. Wszystkie negatywne emocje mają swoje źródło w tym obszarze.

Ego jest jak korek w wannie. Wskutek niego gromadzi się w wannie woda, która po jakimś czasie staje się śmierdząca. Pływają w niej martwe insekty, zbierają się glony, jest pełna trucizn i chorobotwórczych bakterii.

Dlatego potrzebna jest nam nauka duchowa. Nauki duchowej potrzebujemy najbardziej z każdej innej wiedzy. Dotyczy ona tego, co jest w nas fundamentalne.

W Grecji nazywano niegdyś duchową naukę filozofią. Dziś pod pojęciem filozofii rozumie się często naukę akademicką, uprawianą bezosobowo. Stawia ona różne pytania humanistyczne i szuka na nie odpowiedzi drogą niehumanistyczną, bezosobową. To dziwne, choć nie powszechne. Ze względu na brak definicji encyklopedycznej filozofii naukę duchową możemy nazywać filozofią.

Ego zadaje nam cierpienie. Jedyny sposób, by rozpuścić ego, aby się go pozbyć to uświadomić je sobie, zmierzyć się z nim, skonfrontować. Możemy tego dokonać w medytacji.

Istnieją różne tradycje medytacyjne. Wiedza duchowa bez medytacji jest niekompletna i naiwna. Słowa duchowego nauczyciela mogą wprowadzić nas w stan przebudzenia, ale by go podtrzymywać musimy systematycznie rozpuszczać negatywności, medytować. Żyjemy w świecie zwanym samsarą, nie ma człowieka który nie potrzebowałby oczyszczać się i przyjmować medytacyjne schronienie.

Zapraszam do Sklepu Spojrzenie na moje usługi...

 

Komentarze  

 
+1 #1 2011-01-02 18:32
Interesuję się duchem człowieka( i możliwościach związanymi z naszą duszą) od jakiegoś czasu, więc nie jest to dla mnie wielka nowość. Jednak artykuł został napisany w stylu "krótko , zwięźle i na temat", więc trzeba pochwalić.Niestety mało osób próbuje medytacji i pozytywnego relaksu(nie lenistwa). Dlatego też w naszym społeczeństwie jest wiele agresji.Pewnym jest, że pokaże artykuł znajomym.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Newsletter

 

Chcesz otrzymywać informacje o promocjach, nowościach, kupony rabatowe i darmowe produkty? Zapisz się na bezpłatny newsletter!

imię:
e-mail:
Zgadzam się z Polityką Prywatności

Horoskop Anielski