Piątek, 03.09.2010

Aktualizacja06:10:20 AM GMT

Nagłówki
RSS
JESTEŚ TUTAJ Otwórz Oczy Co z rokiem 2012?

Co z rokiem 2012?

Email Drukuj PDF
002.jpg

Coraz więcej ludzi pyta o zmiany, jakie mają zajść w roku 2012. Te zmiany zachodzą już od dobrych kilku lat i wciąż się nasilają. W roku 2012 nasza planeta ma stanąć idealnie w polu rażenia wiązki energii pochodzącej z centrum galaktyki.  Już w niej jesteśmy, ale ten proces ciągle przyspiesza.

W efekcie mamy osiągnąć wyższy stan świadomości i wyższą wibrację. Te stwierdzenia nie odnoszą się jedynie do sfery ducha i umysłu. Mają bezpośredni związek z naszym ciałem. Niektórzy twierdzą, że ma zajść gwałtowna zmiana w strukturze naszego DNA.

Jest czas gwałtownych przemian w życiu każdego człowieka, ale wygląda na to, że tym razem taką gwałtowną zmianę mamy przejść wszyscy, jako ludzkość.

Są ludzie, którzy przechodzą przemianę we względnie łagodny sposób, ale jest też wielu, którzy doświadczają kryzysu, kiedy to się dzieje. Są to zwykle ludzie, którzy są wybrani aby otworzyć się na wyższe wymiary. Ten wybór nie jest dokonywany logicznie przez świadomy umysł, ale raczej jest to wybór duszy, która w ten sposób odpowiada na wezwanie samej Matki Ziemi.

Czasem człowiek jest stawiany przed emocjonalnym, psychicznym bądź fizycznym kryzysem, który trudno jest logicznie wytłumaczyć. Lekarze i psychologowie niewiele mogą tutaj pomóc, ponieważ nie rozumieją, czego dany człowiek doświadcza.

Ważne, aby w takich momentach mieć świadomość, że jesteśmy poddawani przemianie i nie blokować jej. Wtedy szybciej odzyskamy utracona równowagę

Poniżej przytaczam opowieść jednego z moich klientów, który taką przemianę właśnie przechodzi.

Serdeczne podziękowania dla Andrzeja, za to że napisał o swoich doświadczeniach.

    "Przebyłem długą drogę, żeby dotrzeć do miejsca, które tak naprawdę od zawsze było na wyciągnięcie ręki, szukałem szczęścia nie zdając sobie sprawy czym ono w ogóle jest, pragnąłem kochać i być kochanym nie mając pojęcia czym jest prawdziwa miłość...


    Najbardziej istotną kwestią w tym wszystkim jest to, iż ja sam komplikowałem sobie życie, czyniąc tym samym swoją drogę dłuższą, niezwykle krętą i wyboistą. Nie słuchałem głosu swej duszy, wręcz zagłuszałem go gdy tylko próbował mi coś powiedzieć. Bałem się, gdyż lęk przed tym co nowe, nieznane i w żaden sposób nie pasujące do otaczającej rzeczywistości był po prostu silniejszy. Starałem się funkcjonować w ramach narzuconych przez otoczenie uznając wszystko co mi wpajano za obowiązującą prawdę. Stopniowo jednak pojawiało się coraz więcej pytań, które pozostawały bez odpowiedzi, budząc tym samym coraz więcej wątpliwości, wyruszyłem więc na poszukiwanie...


    Najwięcej odpowiedzi znalazłem w książce "Przebudzenie", ale ponownie dał o sobie znać lęk, mimo początkowego entuzjazmu, nie byłem w stanie spojrzeć na rzeczywistość oczyma De Mello, wystraszyłem się i zaprzestałem szukania. Wielokrotnie wracałem do tego o czym pisał, ale zawsze pozostawałem w świecie iluzji, odczuwając w ten sposób pozorne bezpieczeństwo. Zacząłem sobie układać życie odsuwając na dalszy plan aspekt rozwoju duchowego, jednakże nadszedł moment w którym moje "poukładane i szczęśliwe" życie legło w gruzach. Odeszła ode mnie kobieta, która teoretycznie kochała mnie bezgranicznie, z którą miałem spędzić resztę życia, skomplikowała się sytuacja w pracy, stopniowo z każdym dniem nasilało się uczucie zwątpienia we wszystko. Po raz pierwszy doświadczyłem na własnej skórze iluzoryczność otaczającej rzeczywistości.

    Zaczęło do mnie docierać, że widziałem to co chciałem widzieć, miłość myliłem z zauroczeniem, szczęście z zaspokajaniem pojawiających się potrzeb. Kiedy opadały kolejne kurtyny, zderzenie z zarysem prawdziwej rzeczywistością bolało coraz bardziej, głównie dlatego że wszystkie przekonania, którymi kierowałem się w moim dotychczasowym życiu okazywały się złudne i rozpadały się jak domki z kart.

    Musiałem przyznać się przed samym sobą, że w dotychczasowych związkach kochałem wizje drugiej osoby jaką sobie sam tworzyłem, karmiłem się słowami, nie docierało do mnie, że prawdziwe uczucie nie ma nic wspólnego z ilością wypowiedzenia pustego słowa "kocham Cię" i tym podobnych. Lęk przed samotnością nie pozwalał widzieć drugiej osoby taką jaką jest naprawdę, pomagał tworzyć iluzje, żeby tylko z kimś być. Chciałem dopasować się do "obowiązujących" schematów, najpierw studia, "dobra praca", mieszkanie, małżeństwo, dzieci i byłem już od takiej "pełni szczęścia" o krok, a tu nagle dociera do mnie, że uczucie osoby, która miała zostać moją żoną nie ma nic wspólnego z miłością. Moja praca z jednej strony zaspokajała potrzeby materialne, ale z drugiej niosła za sobą ogromny stres, który wykraczał poza sferę zawodową, zabierał większość mojej energii, pracowałem dla bezpieczeństwa finansowego nie czując się spełniony. Nie potrafiłem niczego ogarnąć, depresja się pogłębiała, nie wiedziałem co mam zrobić, myślałem nawet nie jednokrotnie, że lepiej mi było w świecie swoich iluzji, frustracja wewnętrzna narastała, stwierdziłem, że potrzebuję pomocy.

    Przypomniałem sobie, że kiedyś koleżanka wspominała mi o osobie, jak to określiła, z niezwykle pozytywną energią, która pomogła jej przyjaciółce. W ten sposób trafiłem do Iwony, dzięki której utwierdziłem się w wewnętrznym przekonaniu, że mimo lęku, jestem na właściwej drodze. Po raz pierwszy w życiu miałem styczność z Tarotem i nie ukrywam byłem pod ogromnym wrażeniem, że wszystko to co z niego wyczytała było zgodne z tym co jest we mnie. Stopniowo uspokajałem się wewnętrznie, choć nie było to łatwe, byłem pełen wszelkiego rodzajów lęków. Otrzymałem wskazówki jak mogę uświadomić sobie z czego wynikają, miałem zapisywać codziennie stronę ze zdaniem

".. idę przez życie świadomie i z entuzjazmem."

 

    a po drugiej stronie notować spostrzeżenia dotyczące tego co stoi temu na przeszkodzie. Nie ukrywam, że zapisałem na stronie kilkanaście razy powyższe zdanie i na tym poprzestałem bo nic mi do głowy nie przyszło. Usłyszałem wówczas, że muszę być cierpliwy i robić to codziennie przez 2 tygodnie, więc zacząłem od nowa. Po dwóch dniach stopniowo pojawiały się pierwsze wnioski, to również przerosło moje najśmielsze oczekiwania, po 2 tygodniach wypisałem wszystkie źródła lęków. Okazały się to być rzeczy o których nie chciałem myśleć, które wypierałem ze świadomości, ale one wcale nie zniknęły, wręcz odwrotnie, nabrały siły w podświadomości.

    Było mi już łatwiej, przede wszystkim dlatego, że miałem już świadomość z czego wynikają moje obawy blokujące rozwój. Przestawałem się bać, ale zastanawiałem się coraz częściej czy ktoś jeszcze oprócz mnie też poszukuje swojej drogi. Nie czekałem długo , na odpowiedź, na mojej drodze pojawiła się koleżanka, która doskonale mnie rozumiała bo była na dalszym etapie. Czułem się coraz lepiej a pewnego dnia na moje gg przyszła wiadomość "joł" zdziwiłem się bo zawsze jestem niewidoczny i mój numer zna tylko garstka osób, odpisałem, ale nikt się nie odezwał zapisałem więc go do kontaktów.

    Pewnej nocy nie mogąc zasnąć włączyłem komputer, zobaczyłem, że jak go nazwałem "joł" jest dostępny. Okazało się, że napisał do mnie przypadkiem bo pomylił ostatnią cyfrę numeru, był moim rówieśnikiem przebywającym za granicą, który podobnie jak ja szuka swojej drogi, było to naprawdę coś zadziwiającego. Nie znaliśmy się a pisaliśmy ze sobą ponad 3 godziny o swoich spostrzeżeniach dotyczących wszystkiego co nas otacza. Odzyskiwałem wewnętrzny spokój bo przekonałem się na własnej skórze, że jeżeli jesteś na drodze rozwoju, kiedy zaczynasz żyć w zgodzie ze samym sobą , przeciwności znikają i często przyciąga się osoby, które okazują się być pomocne w późniejszym etapie.

    Odszedłem z pracy, na horyzoncie pojawiła się wizja własnej działalności, wszystko zaczęło się układać jak nigdy przedtem. Zacząłem czytać o rozwoju duchowym, jakie było moje zdziwienie, kiedy zacząłem uświadamiać sobie, że artykuły na które trafiam to jakby zapisany przekaz mej duszy, który tak zagłuszałem, nagle zrozumiałem że wszystkie odpowiedzi są we mnie, że wystarczy wsłuchać się w głąb samego siebie. Zacząłem podróż do swojego wnętrza, coraz bardziej wyciszałem się i otrzymywałem coraz więcej odpowiedzi, które układały się w logiczną całość. Często zadawałem sobie pytanie zasypiając i budziłem się z odpowiedzią było to coraz bardziej fascynujące.

Szczególnie utkwiła mi jedna noc kiedy obudziłem się w nocy z uśmiechem na ustach i patrzyłem na cudowne światło,

które pojawiło się jakby koło mnie i zasnąłem ponownie.

Z entuzjazmem opowiadałem o wszystkim Iwonie, która ze stoickim spokojem przybliżała mi co pewne rzeczy oznaczają...


    Z upływem czasu moje życie zaczęło nabierać sensu, stopniowo odnajdywałem się na nowo, ale odczuwałem wewnętrzną pustkę, nie byłem w stanie określić czym jest spowodowana. Z początku myślałem, że może to wszystko dzieje się za szybko, że trudno odciąć się od tego w czym funkcjonowało się przez tyle lat, przewartościować całe swoje życie, ale to nie było to. W pewnym momencie czułem jakbym zabrnął w ślepy zaułek, niby wszystko wokół mnie się układało, ale coś wewnątrz było nie tak, poddałem się więc hipnozie...

    Było to coś czego nie można opisać, byłem w innym świecie, ale odpowiadałem na pytania tak jakby to było tu i teraz. Czułem łzy cieknące mi po policzkach, opowiadałem ze szczegółami to co widzę, najbardziej utkwiła mi maska... poczułem przeszywający lęk, powtórzyłem za Iwoną kilka zdań i czułem jak ogarnia mnie ciepło, niespotykany wcześniej wewnętrzny spokój, na mojej twarzy pojawił się uśmiech, coś się odblokowało ... Ujrzałem cudowne wizje i w takim błogim stanie obudziłem się, nie potrafiłem jednak zrozumieć dokładnie tego co zobaczyłem... Wróciłem do domu, tej nocy wydarzyło się coś czego nie potrafię wyrazić słowami, bo tego nie można w żaden sposób określić to trzeba poczuć wiedziałem już co oznaczają wizje które zobaczyłem podczas hipnozy, zrozumiałem czym jest szczęście, miłość, otworzyłem oczy, żeby zobaczyć rzeczywistość taką jaką jest naprawdę, i to co najważniejsze ta harmonia duszy a wszystko inne przestaje mieć znaczenie ..."

Arytkuł umieszczony dzięki uprzejmości autorów strony www.alchemia.edu.pl

Komentarze  

 
+1 #1 Anusia 2010-01-26 08:16
Witaj, przypadkiem przeczytałam ten tekst, musze przyznać, że bardzo go odniosłam do swojego życia. Mam podobny problem, po dwudziestu latach małżeństwa "zostałam sama". Mąż po licznych romansach zdemaskowanych przez mnie doszedł do wniosku, że właściwie to nigdy mnie nie kochał, i postanowił zawalczyć o swoje szczęście. Domaga sie rozwodu i życie razem w jednym mieszkaniu, aczkolwiek osobno. Jestem trochę zdruzgotana, co prawda brałam pod uwagę rozwód, ale teraz nachodzą mnie wątpliwości.Jestem pełna lęku, jak sobie poradzę, co dalej ze mną będzie?. W między czasie zaczęłam trochę pracować nad sobą, wkraczając na drogę rozwoju duchowego, pomaga, ale nie do końca.Wciąż mam dużo wątpliwości, żalu, lęku. Trochę jestem zagubiona. Cieszę się, chciałabym być w takim miejscu jak Ty.Posiąść harmonię duszy, żyć "tu" i "teraz", w zgodzie z samym sobą. Pozdrawia m serdecznie, Anusia.
Cytować
 
 
0 #2 Renata 2010-02-18 10:02
W przeciwieństwie do Anusi,ja nie przeczytałam tego listu przypadkiem(podobno nie ma przypadków ).Dziś rano,przy porannej kawie,przyszła myśli,że muszę tu zajrzeć.No i jestem.
Powiem tak: idę ta wąską ścieżką sama. Nie mam obok siebie nikogo,kto podpowiedziałby , coś wytłumaczył czy uspokoił.Z uporem nie poddaję się temu co mnie otacza :reaguje bardzo ostro na podłość , okrucieństwo czy , ogólnie rzecz ujmując,odczłowieczenie.Każdego dnia brakuje mi na podstawowe rzeczy...Widać tak ma być...Andrzeju , gratuluję Ci z całego serca.
Anusiu,wiesz co,ja dałam rozwód swojemu mężowi...bo go bardzo kochałam.I też go zdemaskowałam...Pozdrawiam,Renata
Cytować
 
 
-2 #3 marzena9991 2010-02-27 15:49
Pomóż Marzenie wygrać walkę z chorobą!
Choruje ona nowotwor zlośliwy z przerzutami do płuc IV stopień
www.dzieciom.pl/8900
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Newsletter

 

Chcesz otrzymywać informacje o promocjach, nowościach, kupony rabatowe i darmowe produkty? Zapisz się na bezpłatny newsletter!

imię:
e-mail:
Zgadzam się z Polityką Prywatności

Horoskop Anielski