Co nam daje relaksacja?

Istnieje wiele technik relaksacyjnych, chociaż można podzielić je na kilka grup.
Np. trening autogenny Schultza mocniej pracuje z umysłem człowieka, z mentalnym skupieniem. Z tego powodu jest jakby bardziej „zachodnią”, bardziej zrozumiałą dla ludzi Zachodu, wersją radża-jogi.

Z kolei metoda Jacobsona (pełna jej nazwa to: progresywna relaksacja mięśni) bardziej koncentruje się na pracy z mięśniami. Dlatego moglibyśmy umownie ją określić jako pewnego rodzaju „zachodnią” wersję hatha-jogi.
Chociaż obie te metody dążą do podobnego celu – uwolnienia się od stresu i zaburzeń nerwicowych, to jednak pierwsza za obszar swojej pracy bardziej obiera umysł, a druga – ciało.

Tak więc wszystkie techniki relaksacyjne moglibyśmy pogrupować na te bardziej fizyczne, bardziej emocjonalne i bardziej mentalne.
Chociaż każda z nich, w jakimś stopniu, dotyczy wszystkich tych obszarów. Np. trening autogenny, choć rozpoczyna od świadomego skupiania się na swoich myślach (tj. na sugestii ciężaru ciała, którą się powtarza), to jednak praktykujący dochodzi stopniowo do bardzo wyraźnych odczuć fizycznych (poczcie ciężaru i ciepła, poczucie odprężenia i komfortu w mięśniach itp.).

Podobnie w metodzie Jacobsona zaczynamy od pracy z mięśniami, ale w wyniku treningu świadomego napinania i rozluźniania mięśni, stopniowo dochodzimy do odczuwania relaksu nie tylko fizycznego, ale także emocjonalnego, a także uspokojenia umysłu i poprawy zdolności skupienia.

Wiele osób podkreśla, że podczas wykonywania technik relaksacyjnych miewa także doświadczenia duchowe, co oczywiście jest w pełni możliwe, jeżeli relaksacja jest głębsza i stopniowo odkrywamy w niej swoją głębszą świadomość.

Jednak wracając do pytania w tytule „co nam daje relaksacja” można powiedzieć, że techniki relaksacyjne pomagają zarówno uporać się ze stresem, napięciem oraz pewnymi dolegliwościami nerwicowymi, jak i przynoszą szereg innych, ważnych i pożytecznych korzyści.

Jeśli chodzi o sam stres i napięcia, to techniki relaksacyjne mogą być naszym sprzymierzeńcem w lepszym wysypianiu się, w bardziej sprawnym funkcjonowaniu procesów regeneracji organizmu. Mogą chronić nas przed przykrymi następstwami wypalenia życiowego i zawodowego, czy też być pomocnym narzędziem autoterapii, jeżeli już taki stan nam się przytrafił.

Ale oprócz tego techniki relaksacyjne mogą istotnie rozwijać naszą życiową sprawność. Dzieje się to zarówno wskutek zmniejszania zakłócających emocji i męczących reakcji nerwicowych, jak i dzięki rozwijaniu zdolności koncentracji oraz skupienia. Efektywne i sprawne skupienie umysłu mamy zazwyczaj w stanie relaksu, ponieważ przykre i męczące emocje zazwyczaj blokują nasz dostęp do tych głębszych poziomów świadomości.

Wiele osób dzięki technikom relaksacyjnym odkryło zwiększenie zdolności zapamiętywania informacji i skojarzeń. Niekiedy ktoś odkrywa większą plastyczność swojego umysłu – zwiększenie potencjału wyobraźni, czy też rozwój bardziej twórczego podejścia do życia oraz do życiowych zadań i problemów.

Przy dłuższym czasie praktykowania techniki relaksacyjne sprzyjają rozwojowi dojrzałości i inteligencji emocjonalnej, co może np. objawiać się zarówno poprawą relacji w rodzinie i wśród znajomych, jak i odkryciem w sobie predyspozycji menadżerskich i organizacyjnych.

W skrócie można powiedzieć zatem, że pożytecznych umiejętności i korzyści relaksacja może przynosić nam wiele. A już na pewno nie musi ona oznaczać, że wszystko robimy wolniej i bardziej flegmatycznie. Przeciwnie – dzięki jej opanowaniu funkcjonujemy bardziej swobodnie i naturalnie – bez nadmiaru zbędnych napięć i samoograniczeń.

Trening autogenny Schultza relaksuje i nie tylko

Ostatnio uświadomiłem sobie, że trening autogenny Schultza może być jeszcze bardziej przydatny w życiu, niż większość ludzi to zauważa.
Oczywiście – po pierwsze jest techniką radzenia sobie ze stresem, sposobem na uspokojenie siebie. Tutaj możemy powiedzieć, że trening autogenny w stosunku do metody Jacobsona (progresywna relaksacja mięśni) jest bądź to czymś analogicznym, bądź też: dopełnieniem.
Można nawet powiedzieć, że jest jej przedłużeniem i pogłębieniem.

Często w swoich nagraniach, jak i na prowadzonych warsztatach, stosowałem to właśnie w ten sposób: najpierw relaksacja mięśni i poziomu fizycznego poprzez naprzemienne napinanie i rozluźnianie mięśni (metoda Jacobsona), a potem trening autogenny – w celu jeszcze większego pogłębienia relaksu i skupienia.

Kolejność taka wynikała m.in. z moich osobistych doświadczeń. Kiedy, dosyć dawno temu, zetknąłem się z metodą Jacobsona, to do razu – za pierwszym razem – wszedłem w stosunkowo głębokie i bardzo przyjemne odprężenie ciała fizycznego (czyli mięśni). Byłem tym wówczas zafascynowany. Poczułem jak bardzo jest to potężne – rewelacyjny komfort płynący z integracji ciała i umysłu. Oczywiście wówczas tak tego nie ponazywałem, a raczej poczułem intuicyjnie, że jest to super.
Natomiast jeżeli chodzi o trening autogenny, to jednak doświadczenia przyjemnego i transformującego odprężenia i relaksu pojawiały mi się stopniowo – w przeciągu kolejnych dni i tygodni. Mimo wszystko i tak byłem zaskoczony, że jest to szybki proces. Wcześniej, w dzieciństwie, wyobrażałem sobie, że tego typu metody wymagają wielu lat ćwiczeń, by poczuć cokolwiek.

Ktoś mógłby mnie tu zapytać: jakim cudem rozmyślałem o tego typu rzeczach w dzieciństwie. Otóż było to tak, że w dzieciństwie obejrzałem program o różnych formach praktykowania jogi – począwszy od płukania nosa wodą z solą, poprzez ćwiczenie asan, a skończywszy na medytacji. Pomyślałem wówczas, ze jest to warte poznania, ale by cokolwiek poczuć, pewnie musiałbym ćwiczyć skupienie przez minimum pięć-siedem lat, a po roku pewnie bym zrezygnował.

Wracając do metody Jacobsona – poczułem ją natychmiast, tego samego dnia, po dziesięciu minutach ćwiczenia. Być może, że w moim przypadku było tak, iż pewien wpływ na moją łatwość do zastosowania metody Jacobsona miało moje trenowanie w dzieciństwie przez kilka lat sportu wyczynowego. Chodziłem wówczas do szkoły sportowej i parę lat oddawałem się regularnym intensywnym treningom – kilka razy w tygodniu, może 8-10 godzin tygodniowo. Stąd też natychmiast po zastosowaniu metody Jacobsona poczułem niezwykle przyjemne odprężenie i błogość w ciele.

Jednak w przypadku innych osób, niezależnie czy pracowały więcej z ciałem (sport, fitness, spacery itp.), czy nie – zazwyczaj ta metoda jest od początku zrozumiała, przystępna i stosunkowo łatwa do opanowania. Chociaż spotykałem także osoby, które na początek o wiele łatwiej wchodziły w trening autogenny, a dopiero potem stopniowo oswajały się z napinaniem i rozluźnieniem mięśni, i doświadczały pożytków z tego płynących.

Wracając natomiast do pierwszej myśli, jakie pożytki daje jeszcze trening autogenny, poza odprężeniem i uwolnieniem się od stresu? Możemy powiedzieć: ogromne.
Oczywiście, samo już zmniejszenie stresu i powrót do normalności, to jest już bardzo dużo, to już jest super.
Jednak jest tak, że z treningiem autogennym możemy iść dużo dalej. Kiedy opanujemy tę metodę i stanie się ona dla nas jasna i zrozumiała, będziemy mogli wykorzystywać ją do niemal każdej sfery życia i życiowych wyzwań.

Weźmy na początek taki ważny obszar życia i psychiki jak motywacja. Przypuśćmy, że mamy w pracy, w domu, w szkole, czy gdziekolwiek, dużo rzeczy do wykonania i trudno nam się jest do tego zabrać. Po prostu się nam nie chce. A zatem powinniśmy się jakoś zmotywować.
Wówczas możemy w stanie odprężenia wynikającego z treningu autogennego, na końcu jego wykonywania, bądź to afirmować sobie gotowość do wykonania tego zadania, bądź też wykonywać pozytywne programowanie w formie wizualizacji. Wizualizujemy np. jak robimy te zadania, robimy je lekko, jednocześnie mamy w sobie dużo energii oraz czerpiemy radość z tych czynności.
Wizualizujemy końcowy rezultat i czujemy, ze jesteśmy bardzo zadowoleni.

W tego typu podejściu istotne jest to, że pogłębiony stan relaksu wywołuje jednocześnie stan polepszonej komunikacji i łączności pomiędzy świadomością i podświadomością. Większość tych ograniczeń i barier, których doświadczamy w stanie obniżonej motywacji, wypływa z naszej podświadomości. Nie jest to związane z obszarem logicznego myślenia. Bardziej jest związane z podświadomymi strukturami umysłu. I zazwyczaj nie jesteśmy w stanie dotrzeć tam przy pomocy samego tylko logicznego argumentowania.

Treści wpisywane do podświadomości i zapamiętywane dochodzą tam poprzez najróżniejszego rodzaju sugestie, które niesie ze sobą życie.
Np. przyjaciel, który wierzy w nasze możliwości, lub też odwrotnie: jest przekonany o naszej mierności i nieudolności, głęboko sugeruje nam coś do podświadomości. Poprzez samą tylko swoją wiarę i przekonanie o nas – bądź to pozytywne, bądź negatywne. Nawet, kiedy nie ma takiej intencji i nie zdaje sobie z tego sprawy. Oczywiście takich sytuacji jest więcej. Wiele okoliczności może pozostawić w naszym umyśle jakiś ślad.

Jednak nie jesteśmy całkowicie bezradni wobec czynników zewnętrznych, które regularnie odciskają na nas swoje piętno. Dzięki takim metodom, jak trening autogenny, bądź podobnym, jesteśmy w stanie bardziej celowo, świadomie i programowo, docierać do naszej podświadomości i kształtować nasze życie. Możemy to zacząć robić już tu i teraz.
Zrób sobie krótki trening autogenny i spróbuj czegoś takiego.

Szerzej o zastosowaniach treningu autogennego w życiu będzie jeszcze w kolejnych wpisach.